wtorek, 3 maja 2016

spokojny poranek zabieganego życia

Dużo się dzieje. W ciągu ostatnich dwóch tygodni przejechane setki kilometrów a następne do pokonania w nabliższym czasie. Cała paleta barw emocji i uczuć. I dzisiaj rano przeczytane te słowa:


wtorek, 19 kwietnia 2016

Kasia: "Niewyspana miłość"

Kasia.
Piękna i niesamowita.
Autorka ciekawych przemyśleń.
Uzdolniona wokalistka.
Założycielka i dyrygentka chóru.
Moja koleżanka :)



Jeśli podoba Ci się poniższy utwór i masz możliwość, proszę wesprzyj jej projekt nagrania płyty: https://wspieram.to/pozatoba


piątek, 8 kwietnia 2016

znowu gra mi w duszy



Ta piosenka, znów gra mi w duszy. Inczej niż wtedy. Wtedy była obietnicą na przyszłość, która wydawała się nagle tonąć w mroku niewiadomych. Tamta przyszłość dziś jest teraźniejszością. Przyszły chwile złe, ale wiarę, siłę i odwagę daje Bóg. Staram się więc z Jego pomocą stać wytrwale i ufać. W głębi serca jestem spokojna. Cieszę się każdą małą radością zwykłego dnia. Dostrzegam piękno codzienności i jestem wdzieczna za oczywiste błogosławieństwa, które nadają jej kolorów. Pomimo wszystko naprawdę jestem szczęśliwa.


czwartek, 24 marca 2016

zwykły wieczór

Lubię celebrację codzinnego życia,
dostrzeganie piękna w codzienności.

Taki był tamten wieczór - zwykły, niezwykły, celebrowany bez okazji :)



 




niedziela, 20 marca 2016

nietoperz i trochę ziemi

Pomagam mamie Dziewczynki w pomieszczeniu gospodarczym. Wpadam do domu po nożyczki i czekając aż któreś z dzieci mi je przyniesie rozmawiam z L. Nagle słyszę: "Mogę dostać trochę ziemi?". Nie bardzo rozumie. W końcu dziewczynka tłumaczy mi, że ma nasionka (pestki z mandarynki) i chciałaby je zasadzić. Obiecuję przywieźć jej ziemię...

Po skończonej pracy L. chce mi pokazać ziarenka. Idziemy do pokoju dziewczynek na piętrze. Na chłodnym kaloryferze w plastikowym, przezroczystym pojeminku (chyba po śledziach) moczą się pestki. L. nakrywa pojeminik ręcznikiem papierowym i mówi poważnym tonem: "Trzymam je tutaj, bo nie mam nic innego". Potem snuje marzenia o roślinkach, które będzie podlewać, o drzewach, które wyrosną z ziarenek i na które będzie się wspinać, oraz orosnących na nich mandarynkach. Nie sprowadzam jej na ziemię. Uśmiecham się i razem marzymy.

Mam wychodzić. Żegnam się ze wszystkimi. L. trzyma moją rękę i bawi się nią owijając wokół niej skrzydła pluszowego nietoperza. Nagle mówi: "Możesz go sobie pożyczyć" i podaje mi maskotkę. Długo się wzbraniam wiedząc, że jest to jej ulubiona zabawka. W końcu - nie chcąc robić jej przykrości - kapitulują. Znów ujęła mnie do głebi...



                                           

Dwa dni później szykuję dla Dziewczynki paczkę. Oprócz wracającego do Właścicielki nietoperza jest w niej ziemia, doniczka i podstawka - dla "nasionek" - i... mały, doniczkowy kwiatek. Wątpię, czy z pestek jej coś wyrośnie, a tak nardzo chciałabym, aby mogła się cieszyć własną roślinką...