sobota, 28 stycznia 2017

melodia przeszłości

Niegdyś melodia wrześniowa. Dziś melodia przeszłości, do której się uśmiecham, ale za którą nie tęsknie. Żyję dzisiaj. Chcę być wdzięczna za teraźniejszość, cieszyć się nią, celebrować, dostrzegać jej piękno i przede wszystkim być wdzięczną, by kiedyś w przyszłości uśmiechć się na myśl dzisiaj przeżytych chwil :)






Kiedy człowiek przestaje być wdzięcznym, zaczyna żyć dla samego siebie... - zasłyszane niedawno.




niedziela, 1 stycznia 2017

codzienność utkana z marzeń

Czekając na samolot, spacerując październikowo po Mieście, żadna z nas nie spodziewała się, że trzy miesiące później Ona znów będzie chodzić tymi samymi ulicami, a cel naszej podróży stanie się jej domem.

Ciekawe jakie to uczucie, kiedy marzenia stają się codziennością...?



piątek, 2 grudnia 2016

"Sully"

Nie lubię chodzić do kina. Oglądam mało filmów, a jeszcze mnie jest tych, które mi się podobają. Po prostu nie lubię wstydzić się za to, na co patrzę.

Trailer "Sully'ego" zobaczyłam w Internecie.
Zaintrygował,
Za namową Eshet Chayil zarezerwowałam bilety i znalazłyśmy się w kinie na polskiej premierze filmu.

Nie żałuję dzisiejszego wieczoru.
Film wartościowy, poruszający i na poziomie.
Dołączył do kolekcji moich ulubionych.


sobota, 26 listopada 2016

The Guardian

Płyta z filmem The Guardian (2006, polski tytuł: "Patrol") trafiła do mnie dawno i prawie dziesięć lat przeleżała w szafce. Zniechęcała mnie okładka. 




Dobrze, że wcześniej nie zobaczyłam też zwiastuna. Nie lubię zbędnego patosu, którym przepełniony jest klip reklamowy. Nie lubię wyrwanych z kontekstu migawek najbardziej wstrząsających momentów, które mają rozbudzić emocje widza.

Lubię, kiedy historia opowiada się sama. I zamiast patetycznego komentarza zostaje wszystko to, czym w rzeczywistości jest życie: splot tragedii, ludzkich dramatów, ale też piękna, które zawiera w sobie człowieczeństwo.

Od dawna tak bardzo nie przeżywałam żadnego filmu, jednocześnie nie żałując, że go zobaczyłam. 
Poruszający, dający do myślenia... 

Utwierdzający mnie po raz kolejny w przekonani, że chcę spędzić swoje życie żyjąc naprawdę. Poza tym wyścigiem o więcej, wygodniej i łatwiej, nie w pogoni za dobrami materialnymi, za własną przyjemnością. 
Chcę od życia czegoś więcej.


sobota, 12 listopada 2016

Morze

Kocham morze, szczegolnie wtedy, kiedy jest wzburzone.
Jest coś niesmaowitego w rozbryzgującej się pianie morskiej.
Mogę wpatrywać się w nią godzinami.
Pewnego lipcowego popołudnia przepadłam na plaży. Morze nie było mocno wzburzone, ale fale i tak zachwycały. Zamiast iść do celu, przystawałam co chwilę w zachwycie przyglądając się rozbryzugującej się morskiej pianie.
Szkoda, że zdjęcia nie oddają tego piękna.























































piątek, 14 października 2016

Piaski

Kiedy za oknem szaro i mokro wracają wspomnienia lata.
Przeprawa przez Zalew Wiślany i pobyt w Piaskach.